DANIA GŁÓWNE,  OBIADY

KOTLECIKI z SOCZEWICY z PIECZARKAMI

Chorowanie ma swoje plusy. 
Można bez wyrzutów sumienia i nerwowego zerkania na zegarek stać w piżamie nad kuchenką i pichcić, słuchając w tle corocznych znanych przedgwiazdkowych dźwięków.
Nie mam możliwości szukania w zatłoczonych sklepach świątecznych prezentów. W tym roku Mikołaj (tam skąd pochodzę – GWIAZDOR) przywiezie je  – jeśli nie zawiedzie – nie reniferami, a kurierem. 
Jest to jakieś rozwiązanie. 
Już się nie martwię. Czekam z niecierpliwością na mamine pierniki i makowca.
I ciepło. 
D O M U.
TAM.

Kotleciki wymyśliłam na poczekaniu z tego, co miałam.
Wyszło ok. 15 sztuk. Są podobne do tych.

Użyłam:
– 1,5 szklanki czerwonej soczewicy
– kilka pieczarek
– 1 cebula
– 1 jajo
– bułka tarta (sporo, na oko) 
– pęczek grubego szczypioru 

Przyprawy: sól, pieprz, papryka słodka, ząbek czosnku

1. Ugotować soczewicę – zagotować ok. 2-2,5 szklanki wody (z dodatkiem płaskiej łyżeczki soli) i wsypać 1,5 szklanki soczewicy (możecie zmniejszyć proporcje, mi wyszło aż 15 kotlecików!). Dolać wody, jeśli za szybko wyparuje a soczewica nie będzie w miarę miękka.
Gotować do momentu aż soczewica będzie dość rozgotowana a woda w większości wyparuje. Mieszać często, żeby nie przywarło. 

2. Ugotowaną soczewicę odłożyć na bok do ostygnięcia.

3. W tym czasie pokroić na drobno pieczarki i cebulę, podsmażyć je lekko z odrobiną pieprzu.

4. Dodać pieczarki i cebulę do soczewicy.

5. Wszystko można – ale nie trzeba – zmiksować na gładko (ja tak zrobiłam tym razem) blenderem. 

6. Doprawić do smaku pieprzem i solą, papryką w proszku, wycisniętym przez praskę 1 ząbkiem czosnku. Wymieszać. 

7. Dodać całe jajo, wymieszać dokładnie. 

8. Posiekać drobno szczypior, dodać go na sam koniec do “papki”.

9. Dodawać tyle bułki tartej, aż masa będzie zwarta. Nie może być zbyt lepka i wodnista.

10. Formować okrągłe pupleciki/klopsy/kotleciki – czy jak to tam zwiecie;) – obtaczając je dodatkowo w bułce tartej na sam koniec. 

11. Smażyć na rozgrzanym oleju (małym ogniu!) z obu stron kilka minut. Smażą się bardzo szybko, trzeba uważać, żeby się zbyt mocno nam nie opaliły 😉 

Zjedliśmy je z sałatką  – (tylko doprawioną sosem jogurtowo-koperkowo-czosnkowym oraz z dodatkiem kukurydzy zamiast kiełków) i ryżem. 

Smacznego :*

 

12 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *